7.2.34 Nielegalne wjazdy do lasów narastającym problemem
Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Nielegalne wjazdy do lasów narastającym problemem
Aleksandra Rękas
wczoraj, 13:02

Skala nielegalnych wjazdów do lasów rośnie z roku na rok – zauważają leśnicy. Miłośników pojazdów typu cross, motocross czy quadów przybywa, a to niestety przekłada się na przypadki łamania przepisów i niszczenia środowiska naturalnego.

- Kilka czy kilkanaście lat temu tego typu pojazdy były rzadkością. Teraz jednak zyskały na popularności, a ich użytkownicy często za nic mają przepisy – mówi Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce.

– Jednak warto zaznaczyć, że świadomość społeczna w tej kwestii jest duża – sprawcy takich wykroczeń zazwyczaj nawet nie udają, że nie wiedzą, iż złamali przepisy. Jest to niestety „zabawa w ciuciubabkę” i służby mają trudne zadanie. Ja zawsze powtarzam, że w lesie jesteśmy gośćmi i powinniśmy się w nim zachowywać w sposób jak najmniej uciążliwy dla zwierząt i przyrody. Ten proceder jest jednocześnie mocno potępiany społecznie, szczególnie przez innych użytkowników lasu: spacerowiczów, rowerzystów, grzybiarzy – zaznacza leśnik.

Kłopot z identyfikacją sprawców wynika także z tego, że często pojazdy którymi się poruszają nie mają tablic rejestracyjnych.

– Jeśli takiego delikwenta nie uda się złapać na gorącym uczynku, pozostaje on niestety często anonimowy. A kary za takie zachowanie mogą być różne: jeżeli osoba nie zatrzyma się mimo wyraźnych sygnałów służb, staje się już sprawcą przestępstwa, za co grozić może nawet więzienie. Natomiast zignorowanie znaku zakazu wjazdu do lasu jest zagrożone mandatem. Policjant może także skierować do sądu wniosek o ukaranie – wyjaśnia st. asp. Jacek Borek z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

Mandat za to wykroczenie może wynieść do 500 złotych, natomiast – jeśli sprawa trafi do sądu – grzywna może być wyższa. Jednak szkody wyrządzone przyrodzie są znacznie bardziej dotkliwe.

– Pamiętam dwa najbardziej bulwersujące przypadki. Jeden dotyczył rajdu quadowców po rezerwacie Gagaty Sołtysowskie, bardzo cennym przyrodniczo. Kolejny – na Garbie Pińczowskim, także chronionym terenie. Szata roślinna w obu przypadkach bardzo mocno ucierpiała. Każdy wjazd takim pojazdem do lasu to gwałt na przyrodzie: motocykle mocno ryją runo leśne, niszczą stanowiska często bardzo rzadkich roślin. Mało tego, takie osoby stwarzają ogromne zagrożenie dla innych użytkowników lasu – zaznacza Kosin.

A do wypadku może być o włos jeśli rozpędzony quad czy motocross pojawi się na szlaku pieszym. W starciu z nim spacerowicz – albo zwierzę – może doznać poważnych obrazeń.

– Często użytkownicy tych pojazdów niszczą także infrastrukturę drogową. Nie przekonuje ich zakaz wjazdu i celowo wjeżdżają na drogi szutrowe, doprowadzając do powstawania dziur. Niestety łatwiej byłoby chyba wskazać miejsca, w których taki problem nie występuje – wystarczy popołudniową porą wybrać się na spacer. Do miejsc, w których najczęściej obserwujemy nielegalne wjazdy do lasów w Świętokrzyskiem należy między innymi Pasmo Posłowickie, Pasmo Zgórskie, okolice kompleksu Otrocz, rezerwatu Białe Ługi – wylicza Paweł Kosin.

Na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa, użytkownicy nanieśli 230 przypadków poruszania się po terenach leśnych quadami w województwie świętokrzyskim. Uprawnieni do wystawiania mandatów w takiej sytuacji są także strażnicy leśnicy.

CZYTAJ DALEJ

0.077 ms